piątek, 29 kwietnia 2011

POLA, LASY, ŁĄKI

HEJKA :)
Dzisiaj było bardzo śmiesznie. No może na początku nie aż tak... ale zaraz się wszystkiego dowiecie. A więc tak: Ja z Kariną wpadliśmy na pomysł żeby sobie zrobić wycieczkę rowerową z Patrykiem :) Jeździliśmy sobie po Chorzowie i jeździliśmy, aż nagle Karina stwierdziła że nudno jest w Chorzowie i jedziemy na Bytków. Zgodziłem się choć później tego żałowałem. He he. Załamałem się juz na samym początku... jak zobaczyłem w WPKIW jedną wielką górkę. Ale dzielnie z Karina wjechaliśmy, Patryk niestety stwierdził że zostaje na dole ;p Jak już wjechaliśmy na tą górkę to doprosiłem się Patryka żeby przyjechał... po 10 minutach wjechał i tam czekało go takie same zaskoczenie jak nas... druga GÓRKA . Patyk długo się nie zastanawiał... wsiadł na rower i pojechał do domu, a my z karina jechaliśmy dalej pod drugą górkę. Wyjechaliśmy sobie na Bytków aż tu nagle w połowie drogi Karina mówi mi że zapomniała że stąd nie wyjedziemy (wjechaliśmy w jakieś osiedle) bo są schody. Zdecydowaliśmy zejść po schodach z rowerami. Szybko okazało się że nie mam odpowiednich butów do rowerów (ubrałem korki ;d) gdy leżałem w trawie razem z rowerem. Ale to jeszcze nic... szybko sie pozbierałem i jedziemy dalej. Nagle znaleźliśmy się na jakieś skarpie z której nie szło zjechać... po 15 minutach nam się udało zejść z niej i jechaliśmy sobie przez pole, pole, pole i pole i nie chciało się skonczyć. Zacząłem ryczec na Karinę gdzie ona mnie zaciągła ale pocieszała mnie tylko słowami: "Patrz tam widać Kościół w Chorzowie Starym". Po 30 minutach i troche błądzenia znaleźliśmy się w Chorzowie Starym i.... przywitał nas bardzo nie miły zapach... wyjechaliśmy koło ALBA. Gdy miałem już kompletnie dość postanowiłem że odwioze Karinę do domu... już na jej osiedlu zepsuł jej się rower (chyba tez miał już dość hahaha). Mile wspominamy tą wycieczkę ;d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz