środa, 6 lipca 2011
"Sala Samobójców"
Rano wstałem, ubrałem się, przygotowałem do wyjścia. Zostało mi trochę czasu, więc posiedziałem przy komputerze. Później poszedłem po Nicole. Jak już wreszcie się wygrzebała (zawsze jej to zajmuje dużo czasu ;p ) to poszliśmy na autobus. Mieliśmy 3 godziny do seansu w kinie. Stwierdziliśmy że 3 godziny to kupa czasu więc odebraliśmy bilety zarezerwowane i resztę czasu chodziliśmy po sklepach które były dla nas "za tanie" hahaha. W końcu kurtka ze zwykłego materiału za 990zł to nic dla nas. Ale się pośmialiśmy z tych cen. Została nam godzina więc poszliśmy na kawę, i oczywiście Daniel musiał się nią oblać. Ale to przecież normalne u mnie więc Nicole odrazu zaczęła się śmiać a mi zostało wycieranie stołu marnymi chusteczkami i suszenie spodni . Wypiliśmy szybko kawy i poszliśmy do sali kinowej. Najbardziej rozśmieszyła nas reklama "kokos-ananas-kokos-ananas" Nicole dała też swój komentarz ale wole go tutaj nie publikować hahaha. Film był bardzo hmmm no właśnie jaki był. Uczący, pokazujący jak może z nami postąpić komputerowy świat, jeśli ktoś za bardzo zacznie żyć wirtualnym światem. Był też zaskakujący, a szczególnie końcówka tego filmu. W każdym razie film bardzo nam się podobał. W tramwaju z powrotem były niezłe jaja zresztą jak przeważnie. Fajny był dzień ;d
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wiesz dziewczyny długo się grzebią :P:P było super ;*.
OdpowiedzUsuń